Kielce v.0.8

Muzyka
Muchy - emocje nie na sprzedaż

 drukuj stron�
Muzyka Rozmowy Lokale Muzyka
Wys�ano dnia 19-12-2008 o godz. 16:26:11 przez much 5460

O komercji, miłości i paranojach starczych po koncercie w klubokawiarni Mundo, z zespołem Muchy, rozmawiała Sonja.

Zespół wystąpił w składzie:
Michał Wiraszko, Piotr Maciejewski, Szymon Waliszewski, Łukasz Skórka,

Niech będzie standardowo na początku – jakie macie wrażenia po koncercie?
Szymon: Standardowe (śmiech)

Czyli miło, sympatycznie, publiczność nas bardzo polubiła., nie spodziewaliśmy się tego?
Michał: Strasznie żałuję, że dziś nie jest piątek. Bardzo się spociłem i to wystarczy mi za dobre wspomnienia z koncertu. Były zaje**** światła – takie, że nie widzieliśmy ludzi.
Szymon: Nawet nie widzieliśmy siebie czasami. To bardzo fajne
Michał: Robi to wrażenie, że dzieje się coś ważnego, wyjątkowego.
Szymon: Właściwie całe lato graliśmy imprezy na otwartej przestrzeni, przeważnie w ciągu dnia. To był dramat, wyglądało to strasznie.

Koncerty w ciągu dnia – to chyba domena młodych zespołów i wtedy właśnie marzeniem są koncerty bardzo późno w nocy.
Szymon: Na to trzeba trochę popracować.

Jeśli chodzi o początki zespołu - poznaliście się i jako grupa przyjaciół zaczęliście grać?
Szymon: Można powiedzieć, że odwrotnie. Najpierw graliśmy w zespole, później się zaprzyjaźniliśmy. Gdyby tak się nie stało, zespół by się szybko rozpadł. Poznałem Michała tuż przed powstaniem zespołu, Piotr z Michałem znali się co najmniej 2 lata przed, natomiast Tomek dołączył do nas w listopadzie zeszłego roku.

Istniejecie całkiem krótko, a osiągnęliście już sporo. Dość szybko się wybiliście.
Michał: Dokładnie 1 listopada minęły 4 lata od naszej pierwszej próby. W 2004 roku zaczęliśmy grać razem. W pewnym sensie się wybiliśmy, bo kilka osób powiedziało o nas dobre rzeczy. Czy szybko? Nie błyskawicznie, bo w Polsce ciągle jest przekłamany obraz rock’n’rolla. Tu cały czas rock’n’rollowcem jest Kazik Staszewski czy Muniek Staszczyk, którzy zaraz będą, albo już są – siwi. A młody zespół, to Muchy, w którym średnia wieku to 25 lat. To nie jest mało, bo w Wielkiej Brytanii np. zespół Arctic Monkeys ma średnią wieku 21 lat i są już po 2 płycie. To wszystko jest względne.

Odnieśliście jednak sukces wydając płytę. Macie jakieś przełożenie na to, jak było przed, a jak po jej wydaniu?
Michał: Zdecydowanie! Płyta tak naprawdę dużo zmieniła. Przyległa do nas łatka najlepszego zespołu bez płyty, a co to tak naprawdę znaczy? Zespół definiuje się płytami, koncertami, wydarzeniami. Zespół nie istnieje, dopóki nie zaistnieje rynkowo, fonograficznie. W związku z płytą spotkało nas bardzo dużo dobrych rzeczy i tak naprawdę wtedy się to wszystko zaczęło.

A co to były za dobre rzeczy?
Michał: Chociażby ilość koncertów – w tym roku zagraliśmy ich ok. 100.

Czyli pojawił się realny sukces: pieniądze, uznanie...
Szymon: Każdy będzie inaczej rozumiał słowo sukces. Myślę, że my po prostu realizujemy nasze marzenia. Od najmłodszych lat chcieliśmy grać w jakimś zespole, chcieliśmy występować, mieć fajne instrumenty, wydać płytę. Teraz kiełkują nam w głowach kolejne marzenia.

Mam wrażenie, że płyta „Terroromans” jest bardzo równa. Nie słyszałam wiele tak dopracowanych „alternatywnych” płyt. Długo Wam zajęło nagranie jej?
Michał: Prawie dwa i pół miesiąca.
Szymon: Można powiedzieć, że ta płyta to jest nasze „The best of”. Płyta nie powstawała jako album koncepcyjny. Mieliśmy ok. 16 piosenek, z których wybraliśmy 12, które uważaliśmy za najlepsze i je nagraliśmy. Moim zdaniem, one nie są równe, bo są takie, które powstały w 2005/2006 roku, a są też takie, które powstały tuż przed nagraniem. Życzylibyśmy sobie, żebyśmy mieli trochę więcej czasu na zrobienie tej płyty, ale mieliśmy odgórnie narzucony termin na ukończenie jej. Wiadomo, że jak jest jakiś deadline, to pojawia się stres, co wpływa na obniżenie jakości.
Michał: Mam nadzieję, że spotkamy się za rok i zadasz nam to samo pytanie, a ja powiem „Tak. Nasza druga płyta jest naprawdę równa”. Do płyty „Terroromans” mam bardzo dużo zastrzeżeń.

Druga płyta – chcielibyście, żeby była jaka?
Michał: Lepsza od pierwszej…
Szymon:… co nie wydaje mi się trudne.

Bez przesady, nie znalazłam ani jednej złej opinii o „Terroromansie”.
Michał: Myśmy się podniecali tymi recenzjami, jak małe dzieci. Ale nagraj teraz taką płytę, żeby te recenzje podtrzymać.
Szymon: Czuliśmy pewien ciężar, bo przyczepiono nam etykietkę „najlepszego zespołu bez płyty”. Musieliśmy udowodnić, że potrafimy nagrać dobrą płytę. Myślę, że daliśmy radę, chociaż teraz jest jeszcze większy ciężar, żeby to utrzymać. Jednak nie obraziłbym się, gdyby pojawiły się same złe recenzje, a na koncerty przychodziłoby bardzo dużo ludzi.

Teksty na Waszym debiucie są bardzo poetyckie. Michał, jesteś poetą?
Michał: Poezja to coś pięknego, więc jeśli bym powiedział „tak” zabrzmiałoby to jak „Zobacz, jaki jestem piękny”. Żenada.

Więc może to poezja śpiewana?
Michał: Nie! Poezja śpiewana to wiecznie nawaleni pseudoanarchiści. (śmiech) Poezja śpiewana to Johny Cash.

Ciężko przychodzi Ci wymyślanie tekstów?
Michał: Nie. Od zawsze pisałem piosenki: na jasełka itp. Nie mam z tym problemów, choć wiele osób zarzucało, że cała płyta „Terroromans” jest o ruchaniu.

A o czym jest? O miłości, tyle że fizycznej?
Michał: Nie, o miłości jest tam tylko kilka piosenek. Koledzy z zespołu mówią, że teksty na nową płytę są paranoiczno-polityczne. Ale nie jest o poezja śpiewana, nie mogę się otrząsnąć.

Macie świetne brzmienie gitar, jak się uzyskuje taki efekt?
Szymon: To chyba pytanie do producenta gitar i wzmacniacza.
Michał: Faktycznie używamy bardzo oldschoolowych, rock’n’drollowych instrumentów. Cieszę się, że to mówisz, bo to brzmienie, o którym zawsze marzyłem. Kiedyś miałem gitarę za 200 zł i tak to nie brzmiało. Teraz gramy na prawdziwych instrumentach, typowo zachodnich.
Szymon: Na początku każdy z nas grał na mocno „budżetowych” instrumentach i może to ma przełożenie na sukces, bo po jakimś okresie grania stać nas, żeby sobie kupić takie, a nie inne gitary.

Znalazłam opinię na jednym z for internetowych, że staliście się komercyjni.
Szymon: Przepraszam za słowo, ale to jest takie „Pierd*****”. W jakim sensie komercyjni? Bo mamy płytę, którą można kupić w sklepie? Bo gra nas jakaś stacja radiowa?
Michał: W takim razie zespoły Renton i Raverock są komercyjne, bo sprzedały piosenki do reklam. Jak my też sprzedamy piosenkę, to też będziemy komercyjni. Śmieję się oczywiście, ale…
Szymon: Może powiem tak, wokół grania, pokazywania się na scenie narosło wiele mitów. Ludziom, szczególnie w Polsce, wydaje się, że jak już wychodzisz na scenę, na której zamiast jednej żarówki świeci się sporo światełek, to zarabiasz mnóstwo kasy. Także na pewno nie można z Tobą rozmawiać, na pewno jesteś komercyjna, sprzedałaś się...
Michał: … nie pijesz piwa, wciągasz koks, nie jeździsz na miesięcznym, tylko wozisz się nowym Volvo.
Szymon: A to wszystko g**** prawda. Wspomnieliśmy o instrumentach, bo to jedyne rzeczy, które stały się możliwe dzięki temu, że gramy pewną ilość koncertów, to nasza inwestycja w zespół. Ludzie za dużo wymyślają, za dużo siedzą w domach, na forach internetowych, zamiast robić coś konstruktywnego.
Michał: Mówiąc krótko – jeśli komercja to pieniądze, to każdy z członków zespołu Muchy zarabia jak przeciętny wuefista.

Czyli nie utrzymujecie się z muzyki?
Michał: Utrzymujemy się, każdy wuefista też się utrzymuje z WF-u.

Fantastycznie, możecie robić to, co kochacie.
Michał: Tak, chociaż mam chyba jakąś paranoję starczą, że kiedyś to się skończy i będę musiał iść do normalnej pracy, pracować w jakiejś fabryce.

A teraz pracujecie nad nowym materiałem?
Michał: Tak, bardzo powoli. Do końca sierpnia graliśmy mnóstwo koncertów, później mieliśmy 6-tygodniową przerwę, podczas której napisaliśmy 3 nowe piosenki. Kończymy obecną trasę w grudniu koncertem w Moskwie. Po czym będziemy mieć kolejne 2 miesiące przerwy, podczas których zamierzamy skończyć materiał na drugą płytę. Singiel najprawdopodobniej już w maju, a cała płyta w październiku.

W Rosji zagracie z jakiejś okazji?
Michał: To koncert z ramienia Fundacji Adama Mickiewicza.
Szymon: Jesteśmy bardzo podekscytowani tym wyjazdem, bo to w końcu Rosja – kraj kojarzący się z pewnego rodzaju „egzotyką”. Z tego, co wiem mamy grać w jednym z największych klubów w Europie „B2”, który jest na 10 tys. osób.

Najlepszy koncert w życiu?
Michał: Nie będziemy tu maślić, to tak jakbym mówił, że najlepszy klub piłkarski to Korona. Uważam, że Korona ma bardzo fajny stadion, który widzieliśmy niestety tylko w TV. To świństwo, że Was spuścili do drugiej ligi. Ale chciałem kupić pamiątki, zawsze kupuję pamiątki – getry piłkarskie z różnych klubów.
A najlepszy koncert to w tym roku na Offie u Rojka (OFF Festivalu – przyp. red.), w Białymstoku, Lublinie, Wrocławiu i w Poznaniu.

Co chcielibyście osiągnąć?
Michał: Ja na pewno nie chciałabym zgorzknieć, tego się najbardziej boję.
Szymon: Muszę powiedzieć, że uwielbiam jeździć w trasy z tymi głupkami przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz. Chciałbym, żeby to się nam nie znudziło.

Wyobrażacie sobie siebie za kilka lat na scenie?
Michał: Oby!
Szymon: Na pewno będziemy grubsi, bardziej zgarbieni, na pewno będziemy mieć lepsze instrumenty…
Michał: …. i gorsze piosenki. (śmiech)

Dziękuję bardzo za rozmowę.




Komentarze

Error connecting to mysql